PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE - Nasza powieść - cz. 3
Księga Gości
zobacz Księgę Gości

dopisz się do Księgi

Menu główne
Start
INSTRUKCJA E-DZIENNIKA
Aktualności
Archiwum 2014/15
Archiwum 2013/14
Archiwum 2012/13
Archiwum 2011/12
Archiwum 2010/11
Archiwum 2009/10
Archiwum 2008/09
Archiwum 2007/08
Kontakt
Lokalizacja
Dyrekcja
Kadra nauczycielska
Rada Rodziców
Plan lekcji
Rozkład dzwonków
Zajęcia pozalekcyjne
Dyżury nauczycieli
Spis podręczników
Informacje dla rodziców
Wybrane dokumenty
Galeria
Biblioteka szkolna
Świetlica szkolna
Kąciki przedmiotowe
Higienistka szkolna
Pedagog szkolny
Psycholog szkolny
Hala sportowa
Stara strona
Linki
Konkursy wojewódzkie
Obraz losowy
Zakonczenie klas 3 62
Kategoria: Zakończenie roku szolnego 2006/07 klas III
Apel 4
Kategoria: Odzyskanie Niepodległości (10.11.2011r.)
TEG podsumowanie w MCK 2
Kategoria: TEG, podsumowanie w MCK (16-20.22.2009r.)
Realizowane projekty
Nasza powieść - cz. 3 Drukuj Email
Redaktor: Koło Dziennikarskie/A.M.   
22.02.2011.

C I Ą G L E    B E Z    T Y T U Ł U !

Image     15-letnia dziewczyna siedziała na żółtej kanapie w drewnianym domku letniskowym. Obok niej była młodo wyglądająca kobieta - jej matka. Obydwie były wysokie i szczupłe,  miały rude loki, młodsza do pasa, starsza tylko do ramion. Ich intensywnie zielone oczy teraz były smutne. Miały nadzieje, że zaginionej 16-latce nic się nie stało. Nagle do domku wbiegł brązowowłosy chłopak, w wieku tej młodszej. Był zdyszany i wyrzucił z siebie jednym tchem:

Ktoś w wiosce widział, jak napadano na sklep. Ona przechodziła obok i widziała co się dzieje. Podobno złodzieje zaczęli ją ścigać, uciekała w stronę lasu .Ludzie mówią, że bandyci już zostali złapani przez policję, ale zeznają tylko, że ścigali dziewczynę, tyle że ją zgubili gdzieś w lesie. Nie wiedzą co się z nią teraz dzieje. Szatyn podsunął sobie krzesło naprzeciw kanapy i usiadł .

-Jack, wiesz coś więcej? – Spytała młodsza.

-Nic. Możemy jeszcze dziś możemy spróbować jej poszukać.

-Ok.

- Asia, weź Lunę. – Dziewczyna zawołała i po chwili czarny owczarek niemiecki był przy niej.

Dwójka nastolatków idąc po plaży rozmawiała o tym, co już drugi dzień nie dawało spokoju mieszkańcom małej wioski na Gran Canaria – zniknięciu turystki. Dziewczyna bardzo się martwiła, w końcu to jej siostra zaginęła. Kierowali się w stronę lasu. Chłopak od urodzenia mieszkał tu, znał pobliskie lasy i wykorzystywał to teraz, aby ratować przyjaciółkę. Siostry każdego roku od 7 lat przyjeżdżały na wyspę. Jack zaprzyjaźnił się z dziewczynami od pierwszego spotkania. Odwiedzały go zawsze na całe lato i ferie zimowe. Gdy nie widzieli się rozmawiali przez Internet. Nie potrafili się na siebie gniewać. Byli dla siebie jak dobre rodzeństwo.

-Jak myślisz, znajdziemy ją? – Spytała Asia

- Nie wiem, ale nie martw się. Na pewno wróci - Weszli w gęstwinę mijając połamane gałęzie i podeptaną trawę. Chodzili przez godzinę, po czym, gdy słońce zachodziło musieli wracać do domu, aby nie zgubić się w lesie po zmroku.

                »»»

Siedziałam przy ognisku, które rozpaliła Ana i myślałam co działo się z moją rodziną. Czy na pewno nic im nie jest? Co z Jacquesem? Czy bandyci coś im zrobili?

-Ana? – Spytałam cicho, miałam nadzieję, że ona będzie coś wiedzieć.

-Co? – Była zamyślona, zdejmowała właśnie opatrunki Robinowi, który na szczęście zdążył już się obudzić.

- Jak myślisz, czy złapano tych bandytów, czy nie i oni zabijają dalej?

- Na pewno nikt już przez nich nie ucierpiał. - Dziewczyna spojrzała na mnie i uśmiechnęła się pokrzepiająco.

-Skąd możesz to wiedzieć?

- Dopilnowałem tego. – Niespodziewanie odezwał się chłopak – Po tym jak zgubili ciebie naprowadziłem na ich trop policję. Zza krzaków widziałem jak ich aresztowano.

- Jutro ruszamy w drogę, musisz zdecydować czy idziesz z nami, czy będziesz szukać na oślep swojej wioski. – Nie spodziewałam się tego. Tak szybko musiałam decydować, byłam jednak pewna, że muszę iść z nimi, aby przeżyć. W tym lesie zgubiłabym się i szybciej zmarła niż znalazła dom. W ten sposób dojdę do najbliższego miasta i stamtąd poszukam domu.

-  Będę z wami. Dokąd pójdziemy? Czy Robin może już chodzić? Wczoraj ledwo żył. – Powiedziałam od razu. Dziwiło mnie, że ciężkie rany goiły się tak szybko. Wczoraj poważne rozcięcia, dziś wyglądały jak drobne zadrapania. Tu działo się coś niespotykanego i bardzo chciałam dowiedzieć się co.

- Nic mi nie będzie. Idziemy na spotkanie z moim bratem.– Ana skończyła i usiadła obok mnie – Jeśli nie wierzysz, zobacz. – Już wstał i chciał coś zrobić, ale zatrzymała go.

-Ej! – Nawet nie widziałam kiedy wstała, a już trzymała chłopaka za ramię. – Ona nic nie wie o naszym świecie. Nie zdążyłam jej powiedzieć. – Szeptała z naganą w głosie.

-Dlaczego?

-Mogłam wybierać między zostawieniem cię na pewną śmierć i tłumaczenie jej, lub ukrycie tego co robię i myślenie później o wyjaśnieniach. Następnym razem wybiorę pierwszą opcję jeśli wolisz. – Puściła go i weszła do namiotu, po chwili wróciła z kiełbaskami.

-Macie ochotę? – Wskazała na zawartość papierowego talerzyka. Wzięliśmy po jednej i smażyliśmy nad ogniem. Odpoczywaliśmy przed jutrzejszą wędrówką w nieznane.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE
Krzysztof Majewski © Copyright