PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE - ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 5
Start arrow Archiwum 2010/11 arrow ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 5
Księga Gości
zobacz Księgę Gości

dopisz się do Księgi

Menu główne
Start
INSTRUKCJA E-DZIENNIKA
Aktualności
Archiwum 2014/15
Archiwum 2013/14
Archiwum 2012/13
Archiwum 2011/12
Archiwum 2010/11
Archiwum 2009/10
Archiwum 2008/09
Archiwum 2007/08
Kontakt
Lokalizacja
Dyrekcja
Kadra nauczycielska
Rada Rodziców
Plan lekcji
Rozkład dzwonków
Zajęcia pozalekcyjne
Dyżury nauczycieli
Spis podręczników
Informacje dla rodziców
Wybrane dokumenty
Galeria
Biblioteka szkolna
Świetlica szkolna
Kąciki przedmiotowe
Higienistka szkolna
Pedagog szkolny
Psycholog szkolny
Hala sportowa
Stara strona
Linki
Konkursy wojewódzkie
Obraz losowy
Fototeka 32
Kategoria: Życie szkoły 2012/2013
Bal 86
Kategoria: Bal Gimnazjalisty (30.05.2014r.)
Konkurs 10
Kategoria: Twórczość z kosza (21.06.2010r.)
Realizowane projekty
,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 5 Drukuj Email
Redaktor: Koło Dziennikarskie/A.M.   
31.03.2011.

Image     Nadzieja, jak wyglądałby bez niej świat? Czy nadal byłby taki jak jest, czy byłby szary smutny i nieciekawy. Czy razem z nią zniknęłyby wszystkie radości, nie mielibyśmy motywacji do działań? Mielibyśmy dość monotonnego życia? Czy to samo co brak nadziei da brak ukochanej osoby u boku? Ona już traciła nadzieję. Mijał trzeci dzień od zaginięcia jej córki. Jej świat zaczynał kurczyć się do najistotniejszych czynności. Każdego dnia zadawała sobie pytania: - Czy nic jej nie jest? Czy ona żyje?- Jednak każdego dnia zostawały one bez odpowiedzi. Traciła nadzieję, na to, że ukochana córka się odnajdzie. Nie było o niej żadnych wieści. Aż do dziś.

W ostatniej chwili uchylił się i stanął przed nami. Stłumiony krzyk wydobył się z mojego gardła.  Te same brązowe oczy, które we śnie patrzyły na mnie ze smutkiem teraz były zdziwione. Bałam się, ale poczułam gdzieś w sobie, że on nic nam nie zrobi, a na pewno mi, co do moich przyjaciół, nie miałam takiej pewności. Staliśmy pod wysoką brzozą i patrzyliśmy na siebie. Ja ze strachem, od niego biła pewność siebie. Te oczy hipnotyzowały mnie. Po chwili – nie wiem ile czasu minęło, godzina, czy kilka sekund –spojrzał z niemą groźbą na Anę i Robina, zawarczał, jakby chciał im powiedzieć, że mają uważać, po czym wbiegł między drzewa.

Rano jak zwykle wstała razem ze słońcem, wzięła prysznic, szybko się ubrała, zjadła kanapkę i zapiąwszy Lunie smycz wyszła na plażę. Pogrążona w myślach nie zauważyła białej koperty leżącej na ganku.

-Aśka?! – Wszedł nie pukając, bo wiedział że i tak siedzi sama w swoim pokoju. Przyjechały tylko one 3, a widział jej mamę na spacerze.

-Tutaj – zdziwił się słysząc jej głos dochodzący z kuchni – chodź! Robię popcorn, chcesz?- Podsunęła mu miskę pod nos. Dziś była wyjątkowo radosna. Tęsknił już za uśmiechem na jej ustach, którego nie widział od zaginięcia Any. - O! Co to? – Spytała patrząc na kopertę w jego dłoni.

- Leżała na ganku. Pisze tylko – przyjrzał się odręcznie wypisanemu zdaniu. – Obserwuję Was, jak najszybciej otwórz tą kopertę.- Podniósł na nią wzrok z niemym pytaniem wypisanym na twarzy. Dziewczyna wyrwała mu ją z dłoni i szybko otworzyła nożem. Wyjęła krótki list.

Po przeczytaniu go na jej twarzy malowały się różne emocje, od zdziwienia, poprzez niezdecydowanie, strach, aż do… radości.

Wybiegła z domku nie oglądając się na przyjaciela, który podążał za nią. Z daleka zobaczyła matkę, która w zamyśleniu obserwowała wielką wodę.

-Mamo! – Odwróciła się i patrzyła nieobecnym wzrokiem na biegnącą ku niej młodszą córkę. - Mam list! Musisz go przeczytać! – Teraz oprzytomniała. Miała nadzieję, że to wiadomość od zaginionej. Szybko pokonała dzielącą je odległość po czym zabrawszy kartkę przeczytała informację.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE
Krzysztof Majewski © Copyright