PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE - ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 6
Start arrow Archiwum 2010/11 arrow ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 6
Księga Gości
zobacz Księgę Gości

dopisz się do Księgi

Menu główne
Start
INSTRUKCJA E-DZIENNIKA
Aktualności
Archiwum 2014/15
Archiwum 2013/14
Archiwum 2012/13
Archiwum 2011/12
Archiwum 2010/11
Archiwum 2009/10
Archiwum 2008/09
Archiwum 2007/08
Kontakt
Lokalizacja
Dyrekcja
Kadra nauczycielska
Rada Rodziców
Plan lekcji
Rozkład dzwonków
Zajęcia pozalekcyjne
Dyżury nauczycieli
Spis podręczników
Informacje dla rodziców
Wybrane dokumenty
Galeria
Biblioteka szkolna
Świetlica szkolna
Kąciki przedmiotowe
Higienistka szkolna
Pedagog szkolny
Psycholog szkolny
Hala sportowa
Stara strona
Linki
Konkursy wojewódzkie
Obraz losowy
Talizman na szczescie 126
Kategoria: Wręczenie ,,podkówek" (20.04.2010r.)
Rajd 72
Kategoria: Rajd Gimnazjalisty (26.09.2012r.)
Wycieczka klasy IId i IIe 41
Kategoria: Wycieczka klasy IId i IIe
Realizowane projekty
,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 6 Drukuj Email
Redaktor: Koło Dziennikarskie/A.M.   
08.04.2011.

Image     Matka nie zdziwiła się, jakby ten list rozwiązywał problem zniknięcia Diany, tak jakby czekała na niego, wiedziała, że dopóki on nie nadejdzie nie może spokojnie spać. Po prostu uśmiechnęła się do nich radośnie. Jej nadzieja wróciła, ale już nie była tylko nadzieją. Była pewnością, że jej córka wróci cała i zdrowa, gdyż osoba, która pisała tą wiadomość nigdy nie pozwoliłaby, żeby coś stało się tej nastolatce.

-Nie musicie już jej szukać – oznajmiła im. - Wróci niedługo.

-Co jest w tym liście?

-Przeczytaj – szybko chwycił podaną kartkę.

Ana jest teraz w niebezpieczeństwie, ale nie martw się. Nikt nie ośmieli się jej skrzywdzić bez narażenia własnego życia. Żyjcie normalnie i nie szukajcie jej. Sam ją do Was przyprowadzę. Wasze poszukiwania na nic się nie zdadzą. Cieszcie się odpoczynkiem i nie wyjeżdżajcie bez niej.

Opiekun

-Wierzy pani w to?

-A mam inny wybór? On nigdy mnie nie zawiódł. Nie zawiedzie teraz.

-Mamo znasz go? –Dziewczyna była zaskoczona.

-Tak, nie – mieszała się. – Kiedyś im pomógł, ale nie znam go osobiście.

-To jak możesz mu ufać? Tu przecież chodzi o twoją córkę!

-Asia! Uspokój się. Nic jej nie będzie – przemawiała spokojnie. - Zaufajcie, jeśli nie Opiekunowi, to mi. Nie martwcie się już i idźcie.

-Ale mamo… - kobieta chwyciła ją za rękę i powtórzyła po raz kolejny „nie martw się” po czym odeszła.

Jeszcze kilka sekund wpatrywałam się w miejsce, w którym wilk zniknął mi z oczu, gdy z zamyślenia wyrwał mnie głos Robina:

-Chodźcie.

-Nie, najpierw powiedzcie o co tu chodzi.

-To nie takie proste – zaczął – może powiemy ci jak dojdziemy? Usiądziemy…

-Nie, chcę wiedzieć teraz. Kim on jest?

- Nie musisz się nim martwić.

-Czy to był jeden z was? Dlaczego tak na was patrzył?

-Wszystko powiemy ci później, chodź już.

-Nie. Powiedzcie teraz.

-Możemy powiedzieć ci podczas dalszej drogi?

-OK – poddałam się, bo co miałam powiedzieć? Nie chciałam zostać już ani chwili dłużej w tym lesie. Czułam, że ktoś nas obserwuje, ale nie chcąc wyjść na paranoiczkę nic nie powiedziałam. Wieczorem zza drzew zobaczyłam rozległy zamek stojący za wysoką, czarną bramą. Sprawiał wrażenie opuszczonego.

-To tu – Robin mówiąc to przyśpieszył. – Spodziewali się nas wcześniej. Mamy jeszcze trochę do przejścia, więc pośpieszmy się, inaczej kolejną noc spędzimy w namiocie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE
Krzysztof Majewski © Copyright