PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE - ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 9
Start arrow Archiwum 2010/11 arrow ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 9
Księga Gości
zobacz Księgę Gości

dopisz się do Księgi

Menu główne
Start
INSTRUKCJA E-DZIENNIKA
Aktualności
Archiwum 2014/15
Archiwum 2013/14
Archiwum 2012/13
Archiwum 2011/12
Archiwum 2010/11
Archiwum 2009/10
Archiwum 2008/09
Archiwum 2007/08
Kontakt
Lokalizacja
Dyrekcja
Kadra nauczycielska
Rada Rodziców
Plan lekcji
Rozkład dzwonków
Zajęcia pozalekcyjne
Dyżury nauczycieli
Spis podręczników
Informacje dla rodziców
Wybrane dokumenty
Galeria
Biblioteka szkolna
Świetlica szkolna
Kąciki przedmiotowe
Higienistka szkolna
Pedagog szkolny
Psycholog szkolny
Hala sportowa
Stara strona
Linki
Konkursy wojewódzkie
Obraz losowy
Smila 7
Kategoria: Prezentacja partnerskiej szkoły - Smila
Koncert 95
Kategoria: II Czarnkowski Koncert Noworoczny (03.01.2016r.)
Wreczenie Podkowek 44
Kategoria: Wręczenie Podkówek
Realizowane projekty
,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 9 Drukuj Email
Redaktor: Koło Dziennikarskie/A.M.   
01.06.2011.
Image     Miał na imię Traian. Od początku mnie fascynował. Wydawał się rządzić miejscem, w którym się znalazłam. Wszyscy traktowali jego słowa jak prawo. Drugiego dnia przyszedł do mnie z pewną dziewczyną. Gdybym miała określić ją jednym słowem wtedy powiedziałabym „Oryginalna”, a dziś -  odważna.

-To jest moja siostra – zaczął przedstawianie. – Wie co się stało. Będzie się tobą opiekować. Za jakiś czas wrócisz do domu. – Cały czas mówił bezbarwnym tonem. – Nie starajcie się zaprzyjaźnić –kierował te słowa do nas obu. – I tak, gdy wyjedziesz już nigdy się nie zobaczycie. Ma na imię Eleuteria.

- Ria – poprawiła go - Och, i przestań już truć. – Mówiła ze śmiechem wypychając go z pokoju.

-Czekaj, jeszcze… - Chciał coś jeszcze powiedzieć.

- Tak, tak, będziemy grzeczne, bla, bla, bla, a ty chyba musisz już iść – dokończyła i zamknęła mu drzwi przed nosem. Jego siostra była wspaniała. Włosy farbowała na różne kolory, teraz miała różowo – fioletowo - blond pasemka. Nosiła kolczyki w różnych miejscach ciała. W nosie, pępku, brwiach, uszach i na ustach. Wszystkie mieniły się różnymi kolorami tęczy. Lubiła ubierać się w ubrania o żywych barwach. Była bardzo radosna i nie bała się odzwierciedlać tego swoim stylem. Zajmowała się mną troskliwie. Dawała leki i opowiadała zabawne historie na rozweselenie. Dzięki niej lepiej poczułam się już po kilku dniach.

Pewnego wieczoru przyszła do mnie z naręczem ubrań, ręcznikami i suszarką do włosów. Bezsprzeciwnie nakazała mi iść pod prysznic, umyć włosy i natychmiast wrócić, aby mogła pomóc mi przygotować na kolację, przy której poznam pozostałe osoby mieszkające w tym domu.

Gdy wróciłam z kąpieli Ria wysuszyła i ułożyła mi włosy, aby obadały mi na plecy. Kazała mi wybrać sobie strój, spośród ubrań, które rozwiesiła po całym pokoju. Była tam soczyście zielona letnia sukienka do połowy ud, jasnoniebieska bluzka i dżinsowa krótka spódniczka, czerwona tunika z czarnymi legginsami, brzoskwiniowa sukienka – bombka, i tak długo mogłabym wymieniać. Stwierdziłam, że najswobodniej będę czuła się w legginsach i tunice. Dziewczyna nałożyła mi delikatny makijaż i postawiła przed lustrem. Zdziwiłam się co można zrobić za pomocą kilku kosmetyków i odpowiedniego stroju. Wyglądałam jak ktoś zupełnie inny.

-Napatrzyłaś się już? – Uśmiechała się do mnie przyjaźnie. – Bo musimy iść, inaczej się spóźnimy. Już i tak czekają na nas.

-Jasne.  – Powiedziałam bez większego entuzjazmu.

Chwyciła mnie za rękę i poprowadziła wzdłuż korytarza, przez przestronną kuchnię do ogromnej jadalni. Ściany pomalowano tam na beżowo, na podłodze nie było dywanu, tylko panele, pośrodku stał duży, kwadratowy stół, zastawiony zwykłą porcelanową zastawą. Duże okna na środku dwuch bocznych ścian przepuszczały ostatnie promienie słoneczne. Na krzesłach siedziały trzy dziewczyny i czterech chłopaków. Gdy weszłyśmy jak na komendę wszyscy odwrócili głowy i pozdrowili nas. Później jak gdyby nigdy nic wrócili do rozmowy. Już wcześniej przysięgłam sobie, że na pewno nie będę miła, tyle że, ciężko byłoby być niemiłym dla kogoś, kto jest tak przyjazny… A jeszcze trudniej, gdy ci ludzie są jak rodzina, dla osób, które tyle dla ciebie zrobiły…

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE
Krzysztof Majewski © Copyright