PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE - ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 10
Start arrow Archiwum 2010/11 arrow ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 10
Księga Gości
zobacz Księgę Gości

dopisz się do Księgi

Menu główne
Start
INSTRUKCJA E-DZIENNIKA
Aktualności
Archiwum 2014/15
Archiwum 2013/14
Archiwum 2012/13
Archiwum 2011/12
Archiwum 2010/11
Archiwum 2009/10
Archiwum 2008/09
Archiwum 2007/08
Kontakt
Lokalizacja
Dyrekcja
Kadra nauczycielska
Rada Rodziców
Plan lekcji
Rozkład dzwonków
Zajęcia pozalekcyjne
Dyżury nauczycieli
Spis podręczników
Informacje dla rodziców
Wybrane dokumenty
Galeria
Biblioteka szkolna
Świetlica szkolna
Kąciki przedmiotowe
Higienistka szkolna
Pedagog szkolny
Psycholog szkolny
Hala sportowa
Stara strona
Linki
Konkursy wojewódzkie
Obraz losowy
Odzyskanie niepodleglosci 08 1
Kategoria: Apel z okazji Narodowego Święta Niepodległości (12.11.08r.)
Koncert 206
Kategoria: ,,Najlepsi z najlepszych" (22.06.2015r.)
Konkurs 1
Kategoria: Konkurs fotograficzny (06.2015r.)
Realizowane projekty
,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 10 Drukuj Email
Redaktor: Koło Dziennikarskie/A.M.   
15.06.2011.
Image     Siedziałam miedzy Rią, a Alisą. Była to starsza kobieta, która pomagała im w prowadzeniu domu. Siwe włosy upięła w luźny kok, a niebieskimi wyblakłymi oczyma z zadowoleniem obserwowała nas wszystkich razem przy stole. Po drugiej stronie była Marisol i jej chłopak, Luis. To on pomógł mnie przenieść do domu. Gdy zobaczyłam osobę siedzącą obok niego uśmiechnęłam się. To była Ana!

 Dalej siedzieli Traian, Rosario i Adrian. Ria opowiedziała mi po kilka słów o wszystkich. Okazało się, że Adrian mieszkał kiedyś w Polsce. Jako jedyny z towarzystwa znał mój ojczysty język. Wszyscy byli niewiele starsi ode mnie. Po wystąpieniu Rii zaczęliśmy jeść. Kolacja była wyśmienita. Wyszło na jaw, że chłopcy to wspaniali kucharze. Ria przechwalała się, ze jest od nich lepsza, ale nie miała czasu pomóc w kuchni, jednak przysięgła mi uroczyście, że następnym razem spróbuję jej potraw.

Gdy już zjedliśmy poszłam z nią pozmywać.  Szczerze mówiąc nigdy tego nie lubiłam, ale razem szybko uporałyśmy się z pracą i dołączyłyśmy do młodzieży oglądającej telewizję w modnie urządzonym salonie. W tym domu przeszłość mieszała się z nowoczesnością i to było OK.

-Jutro będziesz musiała wrócić do rodziny – Ria była nieszczęśliwa mówiąc to, a ja poczułam się strasznie, bo odkąd się tu pojawiłam ani razu nie pomyślałam o moich bliskich.  Mama i Asia na pewno odchodziły od zmysłów. Traian postanowił pocieszyć siostrę.

- Kiedyś jeszcze się spotkacie. Nie obiecam ci, że w tym roku lub za dwa lata, ale kiedyś na pewno.

-Wiem. - Potrafiła powiedzieć tyle, ale tym jednym słowem wyraziła wszystko co chciała. Smutek i zaufanie.

Wieczorem zasnęłam szybko myśląc o rodzinie. Przyśnił mi się cmentarz. Znajdowały się tam stare i nowe nagrobki.  Trawa była soczyście zielona, a kwiaty w pełni rozkwitnięte. Wiele osób stało wokół dziury w ziemi. Widziałam Rię, Traiana i jeszcze kilka osób, które znałam. Wiatr rozwiewał im włosy i zwiewał liście z drzew. Z nieba zaczęły lecieć wielkie krople deszczu.

Obudziłam się zlana potem. Było dobrze po północy. Próbowałam zasnąć, ale moje wysiłki spełzły na niczym. Przez godzinę przewracałam się z boku na bok. W końcu poszłam do salonu i włączyłam po cichu telewizor. Leciał jakiś nudny program rozrywkowy, przełączyłam na inny kanał. Tam bohaterowie telenoweli próbowali rozwikłać priorytetową dla nich sprawę: z kim spotyka się córka szefa. Znów nacisnęłam przycisk na pilocie. Nareszcie znalazłam film. Po chwili zorientowałam się, że to ekranizacja jednej z moich ulubionych książek - „My Dzieci z dworca ZOO”. Gdy pierwszy raz go zobaczyłam stwierdziłam, że jest to jedna z najgorszych ekranizacji jakie widziałam. Zawsze po przeczytaniu książki myślałam, dlaczego ludzie zaczynają brać narkotyki i inne używki, piją alkohol. Po co tak niszczą sobie życie?  Tylko, czy może aż, dla tego, żeby ktoś ich polubił, żeby zwrócić na siebie czyjąś uwagę? Zaimponować komuś lubianemu? Dostosować się do większości? Czy tylko po to wpadają w nałogi? Przez to, że nie mogą poradzić sobie z presją wywieraną przez społeczeństwo? Niby błahostka. Można powiedzieć, oni cię nie lubią, ale są inni ludzie, którym będzie na tobie zależeć, tylko poczekaj aż ich poznasz. Łatwo powiedzieć, trudniej postawić się w sytuacji takiej osoby. Wytrzymać na marginesie społeczeństwa. Właśnie dlatego, że w „moim” mieście nie trudno było spotkać osoby, które dla kolejnej działki zrobiłyby wszystko, oraz te, które przez używki straciły życie będąc nawet młodszymi ode mnie postanowiłam w przyszłości pomagać uzależnionym. Chciałam do czegoś się przydać, a nie, tak jak większość społeczeństwa biernie obserwować  i krytykować. Mówić co można by zrobić, a co nie jest robione, osądzać, uciekać gdzieś mówiąc „to nie moja sprawa”, „co ja mogę?”,  „to jej/jego wybór”.

Ja chciałam działać.

Film skończył się. Musiałam zasnąć, bo nie pamiętam końcówki ani innych fragmentów. Znów zaczęłam rozmyślać, ale nie była mi dana dłuższa chwila samotności. W drzwiach pojawił się Rosario z kubkiem w dłoni.

-Też nie możesz spać? – Spytał mnie siadając obok na kanapie.

-Oglądałam film i chyba zasnęłam przed telewizorem.

-Jaki?

-„My, Dzieci z dworca ZOO”.

- Czytałem książkę, ale filmu nigdy nie widziałem.

-Nie masz czego żałować. Książka jest znacznie lepsza.

-Może masz rację. – Upił trochę z kubka.

-Co pijesz?

- Kakao – uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech. Siedzieliśmy chwilę w milczeniu patrząc na reklamy. W pewnym momencie wyrwało mi się przeciągłe ziewnięcie.

-Chyba pójdę już spać. Dobranoc.

-Dobranoc.

Resztę nocy spędziłam spokojnie. Mimo krótkiego snu obudziłam się wcześnie. Nie chciało mi się wstawać. Spróbowałam jeszcze chwilę odpocząć, jednak słońce wpadające przez okno nie pozwoliło mi na to, więc wstałam i poszłam wziąć prysznic. Ubrałam to, co miałam na sobie wieczorem. Postanowiłam, że skoro nie mogę zasnąć, to chociaż położę się. Usłyszałam pukanie do drzwi. To Marisol, wołała mnie na śniadanie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE
Krzysztof Majewski © Copyright