PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE - Wyprawa na wschód - wspomnienia
Księga Gości
zobacz Księgę Gości

dopisz się do Księgi

Menu główne
Start
INSTRUKCJA E-DZIENNIKA
Aktualności
Archiwum 2014/15
Archiwum 2013/14
Archiwum 2012/13
Archiwum 2011/12
Archiwum 2010/11
Archiwum 2009/10
Archiwum 2008/09
Archiwum 2007/08
Kontakt
Lokalizacja
Dyrekcja
Kadra nauczycielska
Rada Rodziców
Plan lekcji
Rozkład dzwonków
Zajęcia pozalekcyjne
Dyżury nauczycieli
Spis podręczników
Informacje dla rodziców
Wybrane dokumenty
Galeria
Biblioteka szkolna
Świetlica szkolna
Kąciki przedmiotowe
Higienistka szkolna
Pedagog szkolny
Psycholog szkolny
Hala sportowa
Stara strona
Linki
Konkursy wojewódzkie
Obraz losowy
Zawody sportowe 17
Kategoria: Zawody sportowe dziewcząt - kosz (19.02.2010r.)
Bal 166
Kategoria: Bal Gimnazjalisty (30.05.2014r.)
Fototeka 7
Kategoria: Egzamin gimnazjalny (23-25.04.2013r.)
Realizowane projekty
Wyprawa na wschód - wspomnienia Drukuj Email
Redaktor: mgr Renata Barnaś   
23.01.2015.

Image     19 października 2014, (niedziela), 23.45 

     Chyba już wszyscy przybyli na miejsce zbiórki, na twarzach widać radość z powodu wyjazdu, ale również niepokój.

     20 października 2014, (poniedziałek), godzina 0.00

     Wyruszamy w kierunku granicy, oczywiście najpierw w stronę autostrady A2.  Po chwili jazdy młodzież usypia, a starsi czuwają (może nie wszyscy). Około 13 podjeżdżamy na przejście graniczne. Straż graniczna ma z nami problem z powodu przyczepki załadowanej bagażem i po konsultacjach wzajemnych kierują naszego busa do odprawy z tirami. Po wstępnej kontroli dokumentów odsyłają nas z powrotem do Tomaszowa po małą pieczątkę. Godzina 15 – znowu podjeżdżamy na przejście i znowu kierują nas na cło, a potem wydziwiają, że źle stoimy. Po dwóch godzinach biegania od budki do budki, wypisywania druczków znaleźliśmy się po stronie ukraińskiej. Do Lwowa wjechaliśmy w strugach deszczu, było mało czasu na konwenanse, więc szybko uczniowie zostali rozdzieleni do rodzin i wszyscy udali się na odpoczynek.

     21 października 2014, (wtorek) 

     9 rano (nasza 8) obserwujemy korytarz, po którym spokojnie przemieszczają  się uczniowie w bordowych marynarkach, niektórzy przynoszą dzienniki dla swoich nauczycieli. W mniejszych grupkach wszyscy udali się na dwie lekcje. Na angielskim „nasi „ byli pytani, ale nie było wstydu.  Na muzyce Weronika zburzyła ład i porządek częstując  cukierkami na początku lekcji zamiast na końcu.  Wnioski po obserwacji lekcji są takie: w Gimnazjum Akademickim wszyscy przychodzą na lekcje przygotowani, a każdą wolną chwilę uczniowie wykorzystują na odrabianie zadań domowych. Po drugiej lekcji rozpoczęła się praca projektowa. Pani Ludmiła przeprowadziła kilka  ćwiczeń integrujących grupę;  każdy uczestnik próbował sprecyzować i przedstawić  swoje plany  zawodowe. Kolejne ćwiczenie dotyczyło poznania klasyfikacji zawodów. Po obiedzie w szkolnej stołówce przyszedł czas na aktywny relaks czyli zajęcia sportowe. Wielkim wyzwaniem była nauka tańców ukraińskich, emocje towarzyszyły też pozostałym konkurencjom rozgrywanym w grupach mieszanych. 18 – wreszcie czas wolny – uczniowie udali się w swoją stronę, a nauczyciele w swoją.

     22 października 2014 (środa)

      Poranek był deszczowy, a trzeba było jakoś dotrzeć do szkoły. Poruszanie się  po Lwowie najlepiej sprawdza się komunikacją miejską. Do wyboru są „marszrutki”, czyli małe autobusiki lub dość wiekowe tramwaje. Bilety są tanie (jak dla nas ok. 0,35 zł) i wszyscy uczciwie płacą za przejazd. Jeśli z powodu ścisku nie można dopchać się do kierowcy, to pasażerowie podają kasę na bilet i w drugą stronę resztę oraz proszą o skasowanie biletu. Początkowo wszyscy dziwili się, dlaczego obcy ludzie dają im pieniądze, ale na drugi dzień można się było przyzwyczaić do miejscowej uczciwości. Tego dnia udaliśmy się z wizytą do czterech uczelni wyższych, aby na miejscu sprawdzić jak studenci przygotowują się do przyszłego zawodu. Podczas zwiedzania zbieraliśmy materiały do prezentacji. Po obiedzie spotkaliśmy się z wykładowcą Uniwersytetu Lwowskiego, który zabrał nas na fascynującą wycieczkę po zakamarkach historycznego centrum. Opowiadał bardzo ciekawie i prowadził  w kultowe miejsca od świątyń zaczynając, na lokalach kończąc. A po 18-tej młodzież polska i ukraińska znowu udała się na wieczorny podbój miasta.

     23 października 2014 (czwartek)

     Wszyscy punktualnie dotarli do szkoły za wyjątkiem Jacka. Autokar już czekał ,aby zabrać nas na wycieczkę, a Jacka i jego kolegi nie było. Wyjechaliśmy z opóźnieniem.  Przewodnik, który miał  oprowadzać  naszą grupę po rezydencji rodu Sobieskich już nie miał dla nas czasu. Zatem zamek w Olesku zwiedzaliśmy na własną rękę. Potem pojechaliśmy do rekonstruowanych (w powolnym tempie) ruin zamku w Podhorcach. Tam było ciekawie, a w podziemiach trochę straszyło. Obiadek zjedliśmy w lokalu przy autostradzie. Wróciliśmy do Lwowa  na wieczorny czas wolny …

     24 października 2014 (piątek)                  

     W tym dniu trzeba było przygotować prezentacje o wizytach na uczelniach. Każda grupa wzięła się ostro do pracy. Następnie  grupy przedstawiały , relacje z  pobytu na Wydziale Chemii i Biologii Politechniki Lwowskiej, Wydziale Języków Obcych Uniwersytetu Lwowskiego oraz w Wyższej Szkole Sztuk Użytkowych. Wystąpienia były w różnych formach i prezentowane dwujęzycznie. Komunikacja językowa z uczniami ukraińskimi przebiegała bardzo dobrze i nikt nie skarżył się, że ma z tym problem. Po podsumowaniu pracy w projekcie „Przyszły zawód – uświadomiony wybór” i wcześniejszym obiadku w szkole mieliśmy czas na zakup upominków. Gospodarze zresztą chętnie nam w tym pomagali.

     25 października 2014 (sobota)

     Co dobre szybko się kończy, więc od 9.00 pakowaliśmy nasze bagaże na przyczepkę. Pożegnanie przedłużało się, bo znowu nie było Jacka.  Kiedy byliśmy w komplecie ruszyliśmy w kierunku granicy (oczywiście z krótką przerwą na małe zakupy). W Hrebennem znowu zaczęły się schody… Pogranicznicy i celnicy znowu mieli problem ze sklasyfikowaniem naszego środka lokomocji z powodu przyczepki z bagażem. Trafiliśmy na odprawę tirów, odsyłali nas do urzędu celnego, pytali o deklaracje celne na brudne ciuchy w walizkach i listy przewozowe, ale i tak wszystko odbyło się szybciej niż poprzednio. Po odprawie ruszyliśmy na polskie jedzenie, a potem do domu.

     26 października 2014 (niedziela)

     Godzina 2 nad ranem – wróciliśmy cali i zdrowi do Czarnkowa. Przed szkołą witały nas rodziny. Słychać też było słowa : „ i po co było się bać?”…

Renata Barnaś

PS. Zaczynamy zapisy na kolejny projekt w Niemczech pod tytułem „Własne państwo”. Chętni uczniowie mogą zgłaszać się do koordynatora współpracy międzynarodowej (sala 209)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE
Krzysztof Majewski © Copyright