PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE - Nasza powieść - cz. 4
Księga Gości
zobacz Księgę Gości

dopisz się do Księgi

Menu główne
Start
INSTRUKCJA E-DZIENNIKA
Aktualności
Archiwum 2014/15
Archiwum 2013/14
Archiwum 2012/13
Archiwum 2011/12
Archiwum 2010/11
Archiwum 2009/10
Archiwum 2008/09
Archiwum 2007/08
Kontakt
Lokalizacja
Dyrekcja
Kadra nauczycielska
Rada Rodziców
Plan lekcji
Rozkład dzwonków
Zajęcia pozalekcyjne
Dyżury nauczycieli
Spis podręczników
Informacje dla rodziców
Wybrane dokumenty
Galeria
Biblioteka szkolna
Świetlica szkolna
Kąciki przedmiotowe
Higienistka szkolna
Pedagog szkolny
Psycholog szkolny
Hala sportowa
Stara strona
Linki
Konkursy wojewódzkie
Obraz losowy
Impreza szkolna 75
Kategoria: Przełamujemy bariery językowe dziś sportowo (21.06.2010r.)
Wystawa 26
Kategoria: Wernisaż (24.01.2014r.)
Impreza szkolna 68
Kategoria: Szkolne Święto Nauk Matematyczno-Przyrodniczych (28.04.2016r.)
Realizowane projekty
Nasza powieść - cz. 4 Drukuj Email
Redaktor: Koło Dziennikarskie/A.M.   
13.03.2011.

Image     Biegnę przez most, nagle zatrzymuję się, aby ostatni raz spojrzeć na niego - za mną smutnymi, brązowymi, mądrymi i pełnymi zrozumienia oczami patrzy czarny wilk. Odwracam głowę, z oczu ciekną mi łzy, a on wstaje i odbiega na wzniesienie widoczne ponad czarnym iglastym lasem. Siada na jego szczycie i przeciągle wyje do księżyca w pełni. Znów na niego patrzę. Chcę na zawsze go zapamiętać, bo czuję że już nigdy go nie zobaczę. Obydwoje rozpaczamy nad tym samym. Łzy gęstym strumieniem płyną po mojej twarzy. NIE! Dość rozpaczania! Później będzie na to czas, teraz mam coś do zrobienia.

Niespodziewanie las zasnuwa nieprzenikniona, czarna mgła. Wcześniej nie zastanawiało mnie, dla czego tak dobrze widzę w środku nocy. Ale nie czas teraz na to. Muszę iść. Ruszam i wchodzę w nieznane. Wokół mnie jest czarno. Nie wiem z której strony przyszłam, ani w którą powinnam iść, więc nie zmieniam kierunku. Może wreszcie to się skończy. Nagle słyszę w głowie głos. Otwórz oczy. Robię to i o dziwo zaczynam widzieć. Ale, gdy kieruję wzrok na moje nogi widzę… ŁAPY! Zaczęłam krzyczeć i nagle…

Obudziłam się krzycząc, czym przerwałam sen Robina i Any. Już stali i rozglądali się za niebezpieczeństwem (namiot był wysoki, więc nie uderzyli się w głowy).

-Czemu krzyczałaś? – Spytał rozdrażniony Robin.

-Miałam dziwny sen. – Dziewczyna najwyraźniej chciała mnie uspokoić, a nasz towarzysz niezadowolony położył się z powrotem pod koc.

-Jaki?

- Byłam… wilkiem. - Wymienili spojrzenia.

- Dokładniej. – Ponaglił zaciekawiony już Robin.

- Byłam na moście, las za mną był czarny, na obrzeżu siedział inny wilk. Czarny. Jego oczy były rozumne. Brązowe. Czułam że nigdy więcej go nie zobaczę. A później weszłam w ciemność. Usłyszałam w głowie głos: otwórz oczy, a gdy spojrzałam na swoje stopy widziałam łapy. – Byli zszokowani. Znów spojrzeli na siebie. Coś wiedzieli, może właśnie zrozumieli.

-Trzeba jej powiedzieć. – Oznajmiła nagle  Ana.

- Myślałem że nie chcesz.

- Teraz musimy.

- Wywalać jej życie do góry nogami? Ma przecież rodzinę, wszystko poukładane, a my to teraz zniszczymy przez głupie podejrzenia? – Przedrzeźniał ją.

- One nie są bezpodstawne.

- Możecie przestać rozmawiać jakby mnie tu nie było? O czym wy gadacie? – Zignorowali mnie.

- Dobrze, to jej powiedz. Jeśli myślisz że tak powinnaś zrobić.

-Rano.

-Czemu nie teraz?

-Nie ważne, śpijcie już. Będziemy mieć dużo czasu na rozmowy idąc. Diana, idziesz tam gdzie my.

                Tej nocy nie mogłam już zasnąć. Ciągle przewracałam się z boku na bok, podobnie jak moi towarzysze. Rano bardzo zmęczeni, po skromnym śniadaniu spakowaliśmy wszystko w 2 plecaki (Any i Robina, moja torba plażowa nie była potrzebna) i ruszyliśmy w milczeniu. Każde z nas było zatopione we własnych myślach. Moje krążyły wokół dziwnego zachowania przyjaciół i tego co chcieli mi powiedzieć. Nie mogłam już znieść niewiedzy, gdy Ana zaczęła trudną dla niej rozmowę.

-Ten twój sen dziś w nocy, to nie był zwykły sen. Dzięki niemu zrozumieliśmy to, co podejrzewałam. Jesteś jedną z nas. – Zamurowało mnie, kim właściwie byłam? I kim oni byli? - To była wizja przyszłości. Każdy z nas poza zwykłymi umiejętnościami ma też dar, twój to oglądanie w snach tego co się zdarzy.

-A wasze? – Wiem, że to pytanie ich zaskoczyło. Nie spodziewali się spokoju, ale histerycznie wyrzucanych pytań, itd. Jednak opanowanie było pozorne. Pod powierzchnią aż wrzało.

- Ja, dotykając kogoś mogę poznać jego przeszłość.

-To dlaczego zorientowałeś się że jestem jedną  z was dopiero wczoraj?

-To oczywiste. Ani razu cię nie dotknąłem. – Jasne. Tylko Ana mnie dotknęła. On nigdy.

- A ty?

- Uzdrawianie. Sama widziałaś. Nie jestem jeszcze mistrzynią. Ale całkiem dobrze mi idzie. I iluzja, mogłam zasłonić przed tobą rany zadane pazurami, tak żebyś widziała coś innego. Każdy może mieć po wiele talentów.

- Do jakiej rasy należymy?

-Rasa nie ma nazwy. Jesteśmy po prostu innymi ludźmi. Potrafimy zmieniać się w różne zwierzęta. Resztę powiem ci później, bo chyba mamy towarzystwo. - Odwróciliśmy się, a coś skoczyło na nas, z ogromną prędkością, to był wilk z mojego snu.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE
Krzysztof Majewski © Copyright