PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE - ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 7
Start arrow Archiwum 2010/11 arrow ,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 7
Księga Gości
zobacz Księgę Gości

dopisz się do Księgi

Menu główne
Start
INSTRUKCJA E-DZIENNIKA
Aktualności
Archiwum 2014/15
Archiwum 2013/14
Archiwum 2012/13
Archiwum 2011/12
Archiwum 2010/11
Archiwum 2009/10
Archiwum 2008/09
Archiwum 2007/08
Kontakt
Lokalizacja
Dyrekcja
Kadra nauczycielska
Rada Rodziców
Plan lekcji
Rozkład dzwonków
Zajęcia pozalekcyjne
Dyżury nauczycieli
Spis podręczników
Informacje dla rodziców
Wybrane dokumenty
Galeria
Biblioteka szkolna
Świetlica szkolna
Kąciki przedmiotowe
Higienistka szkolna
Pedagog szkolny
Psycholog szkolny
Hala sportowa
Stara strona
Linki
Konkursy wojewódzkie
Obraz losowy
Wycieczka 6
Kategoria: Górskim szlakiem (19-22.05.2014r.)
Impreza szkolna 313
Kategoria: ,,Podkówki" (07.04.2016r.)
Impreza 141
Kategoria: Święto Nauk Humanistycznych (06.05.2014r.)
Realizowane projekty
,,Niebo, jako niebieskie wrota do szczęścia'' - cz. 7 Drukuj Email
Redaktor: Koło Dziennikarskie/A.M.   
06.05.2011.
Image     Ana szła z przodu i słuchała muzyki ze swojego MP3. Miała ich mnóstwo, więc nie martwiła się, że zabraknie. Szła tanecznym krokiem, mimo gałęzi, które musiała odsuwać z drogi. Raz po raz potykała się o korzenie, jednak nawet gdy upadała i podnosiła się, robiła to z gracją. Dwór, chociaż wydawał się być blisko, był oddalony od nas o kilka godzin drogi. Z każdym przebytym kilometrem wydawał się większy. Szliśmy szybko.

Między mną a Robinem panowała wcale nie niezręczna cisza. Każde z nas było pogrążone w swoich myślach.  Ja wciąż bałam się, że tamto zwierze na nas wyskoczy i zaatakuje. Rozmyślałam, co w tej chwili robi moja rodzina. Czy szukają mnie? Czy bardzo się martwią? Głupie pytania. Na pewno mnie szukają i się martwią. Przecież to normalne.

Zastanawiałam się, o czym myśli mój towarzysz. Z jego twarzy ciężko  było odczytać emocje. Przypominała idealnie dopasowaną maskę, którą nie sposób ściągnąć. Udało mi się dostrzec, jego spojrzenie. Patrzył rozmarzonym wzrokiem na dziewczynę idącą przed nami.

Z rozmyślań wyrwał mnie głos.- Uważaj- Rozejrzałam się wokoło, jednak mój wzrok nie natrafił na nic podejrzanego. Chłopak obok mnie szedł, jakby nic nie usłyszał. Stwierdziłam że mi się wydawało. Nagle Robin przystanął i mocno chwycił mnie za ramię. Zatrzymałam się i drugą ręką chciałam go odepchnąć. Nie zdarzyłam nic zrobić, bo już trzymał mój nadgarstek.

-Co ty wyprawiasz? – Spytałam rozdrażniona. Co on wyrabia? Spojrzał mi w oczy, po czym wyszeptał mi do ucha:

-A jak myślisz?- Jego glos był pełen groźby. Z milczącego, nawet miłego chłopaka zaczyna udawać jakiegoś porywacza. W duchu modliłam się, aby w tej gęstwinie znalazł się ktoś kto mi pomoże. – Jesteś kimś niezwykłym. Kimś, kogo większość takich jak ja boi się. Ale nie ja. Znam cię i wiem do czego jesteś zdolna. W przyszłości możesz okazać się ciężarem, więc już dziś zginiesz. – Chciałam krzyczeć. Otworzyłam usta, ale nie wydobył się z nich dźwięk. – Krzyk ci nie pomoże. Tu nikogo nie ma. - Nagle zawył z bólu i poleciał kilka metrów w bok. Przez to puścił moje ręce, ale siła z którą poleciał sprawiła że upadłam i uderzyłam głową w pień drzewa. Pamiętam tylko lepką ciecz spływającą mi po policzku. Później ogarnęła mnie ciemność.

Siedział przy stole na wygodnym krześle i ze skupieniem analizował Dziewczynę. Była wysoka. Proste, krucze włosy sięgały jej za ramiona. Fiołkowe oczy patrzyły na świat z bezradną wściekłością. To znak, że coś poszło nie tak. Zajrzał w jej myśli. Spojrzał na świat jej oczyma. Czarnowłosy chłopak trzymał ją za nadgarstki. Coś mówił.

-Traian! Traian! – Z jej umysłu wyrwał go głos siostry. – Co się dzieje? Wiesz gdzie ona jest?

-Tak. Przygotuj jej pokój. Przyjdę za kilka godzin.

-Ale – zaczęła, jednak nie zdążyła dokończyć, ponieważ wybiegł prędko przez drzwi, w stronę przeznaczenia. Uratowania kogoś. To był jego cel. Jego misja. Uchronić Dziewczynę przed śmiercią i doprowadzić ją do szefa. Nawet nie znał jej imienia, jednak zaintrygowało go coś, co dostrzegł w jej umyśle. Coś, czego nie potrafił określić.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
PUBLICZNE GIMNAZJUM W CZARNKOWIE
Krzysztof Majewski © Copyright